A A A
  • Drrruidki...
    Drrruidki...

Jak wisienki.

Mam dziwne przeczucie, że Ania nawet nie poczuła, że coś jej się pod ogonkiem wykluwało: powypluwała maluszki sprawnie jak pestki od wisienek. Tosia i Alik pomagali witać maleństwa (no dobra, Alik wylizał dwójkę malców i już mu się znudziło, lecz uznanie się należy...), i szóstka Druidów, wielkich jak ruskie czołgi, wyskoczyła na świat w noc listopadową.

 

Dla maluchów, tych dorosłych - dobry materiał na myszki.

 

 

Pierwsza wyskoczyła Darko - śmiechotka, przywitała świat dużą opazurzoną łapą "Hello, world!". I śmiechocińską już została, z królikiem jakoś wymieszana, stąd jej domowe imię Królik Franek.

 

Dominique de Coco - kolejna przylepka, kopia swojego taty. Surowe mięso wciąga nosem, serduszka kradnie nocą głęboką.

 

Drozd (lub nieoficjalnie Perkoz) - czubaszek śmieszny; podczas dokarmiania jej braciom i siostrom było bez różnicy, czy mleko wejdzie pyszczkiem, uszami czy nosem, Perkoz miał inne zdanie: jeśli mleko wylądowało na uszku, należało się umyć, by przystąpić do dalszej konsumpcji.

 

Didi - czarna biedroneczka i misiek w jednym. Udaje, że delikatna, że subtelna... Lecz dajcie jej tylko skrzydełko do obgryzania! Krwiożercza bestia spod tych kropeczek wyfrunie!

 

D-Ryjek, lub po prostu Ryjek - jeszcze ze skorupek dobrze nie wylazła, a już zaczęła się drzeć. I tak już jej zostało.

 

Duszek - Duszek Panzerduschek. Można go zawinąć, przewinąć, owinąć - on i tak spojrzeniem wykruszy wszystko.

 

Rodzice Druidków